- Ale, ja nie umiem jeździć na desce! - powiedziała Meghan.
- Trudno! Nauczysz się! - próbowałam ją przekonać. - A wiesz, ża je jestem dobrym nauczycielem.
- Nie Nat. Nie! - nadal się nie zgadzała.
- No prosze. Tylko ten jeden jedyny raz! - błagałam ją.
- Zgoda! - w końcu dała się namówić. - Za godzine spotykamy się u ciebie w domu. Ok?! - spytała.
- Ok. - wybiegłam z jej domu i pobiegłam do mojego. Wygrzebałam z kieszeni klucze, i pobiegłam do pokoju. Z szafy wziełam kilka najwygodniejszych ciuchów. >klik< Zdjadłam jeszce jakiegoś batona, i pojechałam do Meghan. Gdy weszłam do środka, zobaczyłam swoją przyjaciółkę, która miała na sobie kask, i w każdym możliwym miejscu ochraniacze.
- Po co ty się tak pozabiezpieczywała? Na wojne nie idziemy! - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Wiem, ale nie lubie być poobijana. - powiedziała, i z trudem wstała z kanapy. Wyciągneła z piwnicy deskę. Zamkneła dom i pojechałyśmy do skateparku. Zajeło nam to trochę więcej czasu, bo kupiłyśmy sobie jeszcze lody. Gdy byłyśmy na miejscu, zobaczyłam jak jakiś koleś zajbiście jeździ na desce. Potrafil robić triki, których nawet ja nie umiałam. Gdy skończył swój popis, śmiało do niego podeszłam.
- Hej. - zaczepiłam go.
- Hej. Czy my się znamy?! - spytał.
- Nie, ale chciała bym się spytać, czy mógł byś mnie nauczyć tych róźnych trików, które przed chwilą wykonałeś. Byłeś naprawdę, zajefajny. - po skończeniu szeroko się uśmiechneła.
- Jasne. Ale może najpierw się poznamy? - spytał.
- Pewnie. Ja jestem Natalie, a ty? - spytałam.
- Ja Justin. - z głowy spadł mu kaptur, i zobaczyłam jego twarz. Największe, wrażenie zrobił na mnie jego oczy. Nie były brązowe, tylko jak mleczna czekolada. Takie 2 małe czekoladki.
- To może zaczniemy jutro nasze lekcje? Bo teraz chyba zaczenie lać! - powiedział.
- Ok. To jutro o..
- 13. - dokończył.
- Ok. - powiedziałam, i wróciłam do Meghan.
- Wow! Jak nazywa się to ciacho z którym właśnie rozmawiałaś.
- Justin. Ma takie czekoladowe oczy, że chciałam już pożerć go wzrokiem. No i będę brała u niego lekcje. - powiedziałam w stornę wyjścia.
- To my nawet nie pojeździmy?? - spytała Meg.
- Nie, zaraz będzie padać. Choć zwiewamy z tąd. - pociągnełam Meg za rękę. Na szczęście zdąrzyłyśmy, i dopiero gdy byłyśmy w domu zaczeło lać.
- Mam nadzieję, że do jutra pogoda się poprawi. - powiedziałam.
- Tak bardzo ci, zależy na tej lekcji z ty no..
- Justinem. Nie! - dokończyłam. - Ale fajnie by było nauczyć się nowych trików. - dodałam.
- Czyli ci trochę zależy. - odpowiedziała zadowolona Megi.
- Może... - odpowiedziałam zakłopotana. - Zmieńmy temat, ok??
- Ok. - zgodziła się Meghan. - Może coś zamówimy? Jakieś chińskie, włoskie?
- Chyba chińskie, chcę spróbować czegoś nowego. - akurat bawiłam się długopisem. Prawie wszytsko zwracało moją uwagę gdy była znudzona.
- Ok. Sprawdze na stronie restauracji jakie mają jedzenie, i cię zawołam. - Meg poszła do mojego pokoju, a ja zostałam sama na dole. Włączyłam telewizor, i przełączyłam kanał na MTV, akurat leciało Katy Perry Teenage Dream. Uwielbiałam ten kawałek, zaczełam sobie nucić pod nosem, potem zaczełam się kołysać i zanim się zoriętowałam stałam na kanapie i tańczyłam (na szczęście kanapa była dosyć duża!). Gdy piosenka się skończyła usłyszałam jak ktoś krzyczy:
- Bis!! - odwróciłam się w stronę tarasu i zobaczyłam, Justina i chyba jego kumpla.
- Z czego się tak lejeszcz?! - spytałam poirytowana.
- Z tego jak się ruszasz! Jak tak będzie na tych lekcjach deskorolki to chcę je prowadzić nawet przez całe życie! - powiedział.
- Coś nie tak z moim ruszaniem się?? - spytałam.
- Właśnie nie. To był świetne. - powiedział.
- O jaką cześć ciała ci chodzi ?? Tyłek, nogi czy coś innego?
- Tyłek...- powiedział zawstydzony Justin. I po chwili razem z jego kumpli tarzali się na podłodzeze śmiechu.
- Spadajcie na drzewo! - powiedziałam i pobiegłam do kuchni.
- Ostro siostro! - krzyknął Justin i pobiegł.Wyjełam lody, bardzo mnie uspokajały gdy byłam bardzo wkurwiona.
- Nat! Choć na górę! Wybierzesz sobie coś do jedzenia - pobiegłam do swojego pokoju.
10 minut później.
Zamówiłam sobie makaron, a Megi to samo. Czekałyśmy na chińszczyzne. W tym czasie pogadałyśmy o takich rzeczach które dziewczyny zwykle gadają.
1 godzinę później.
Właśnie kończyłyśmy jedzenie.
- To pa! Do jutra! - pożegnała się i mnie przytuliła.
- Do jutra! - pożegnałam się i zamknełam za Meghan drzwi. Była już 17:05. Włączyłam iPoda i nie wiem kiedy odpłynełam.
2 godziny później.
- Natalie, Natalie wstawaj! - mama próbowała mnie obudzić.
- Już wstaje! - otworzyłam oczy, wstałam z kanapy, i wyciągnełam słuchawki z uszu. - Która godzina??
- 19. - odpowiedziała.
- Zrobisz mi herbatę? - spytałam.
- Pewnie. - odpowiedziała, uśmiechając się. Poszłam do pokoju i przebrałam się w piżdżamkę.
3 godziny później.
Jest 22, a ja już się umyłam. Chyba zaraz, padnę, więc lepiej położę się. Dostałam sms: Przepraszam, za tamto, na tarasie. Nasze lekcje aktualne?! Słodkich snów. Justin. ; ) Odpisałam: Nie ma za co. Są aktualne! nawzajem. Natalie. Odłożyłam komórkę, i odpłynełam.
***
Mam nadzieję, że się podba. Między Nat, a JB zaiskrzy na lekcji. ; )
Więcej dowiecie się jutro, lub pojutrze.
Dziękuję, za wszytskie komentarze. Proszę, dodawajcie się do obserwujących i polecajcie mój blog swoim koleżankom. ; D Proszę !
Do następnego. ; *
Daisy. ♥