- Już wstaje!! - Drałam się do swojego budzika >klik<. Zoriętowałam się, że tam gdzie powinna leżeć głowa, leżały nogi. Przewróciłam się na drugi, bok. Skończyło się to, źle bo byłam na skrawku łóżka i spadłam swoim częściami ciała na podłodze.
- Ała, mój tyłek. krzyknełam. Z trudem podniosłam się, i podążyłam do szafy, wyjełam niebieską bluzkę, krótkie, spodenki, torbę oraz moje ulubione trampki >klik<. Pomalowała się tak >klik<. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki z mlekiem, oraz pomarańczowy sok. Gdy zjadłam najważniejszy posiłek dnia, znowu udałam się do swojego pokoju. Otworzyłam na oścież okno. Zsunełam się po gałeziach drzew. Potem wdrapałam się do mojegos starego domku na drzewie. Nie był za wysoki, ale można było w nim spokojnie usiąść. Wyjżałam, przez małe oknieko. Zobaczyłam, jedynie sąsiedni dom.
- Natalie! - ktoś wrzasnął tak, że aż podskoczyłam. Wyszłam z domku, nikogo nie zauwarzyłam nikogo.
- Nat! - usłyszałam szept. Aż podskoczyłam. Ten kto to zrobił ma teraz przerąbane.
- Aaa! - puściłam się gałęzi, a stałam na brzegu łóżka, i skończyło się to upadkiem. Gdy upadłam poczułam rękę na swojej nodze. Przewróciłam się na brzuch i zobaczyłam Justina. Sprawdziłam czy oddycha. O nie! Cholera, a jeśli ja go zabiłam. Próbowałam go jakoś reanimować. Może usta usta?? Przeżyje godzinę płukania ust. Moje usta powoli zbliżały się do jego. Wpuściłam mu tyle powietrza ile potrafiłam. Nagle jego oczy się otworzyły i zaczoł mnie całować. Z całej siły go odepchnełam, i pobiegłam z powrotem na drzewo.
- Co to miało być? - spytałam. \
- Pocałunek. - bosko się uśmiechając i zaczoł słodko ruszać brwiami. Bosko, słodko?? Co ja do cholery wygaduje?! Chyba jak spadałam pożądnie walnełam się w głowę.
- Tyle to ja wiem. - odpowiedziałam.
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj. - powiedział.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziałam uśmiechając się. Zeszłam z gałęzi. Podałam rękę Justinowi który ciągle leżał na ziemi. Jak zwykle płeć męska jest śilniejsza, więc pociągnął mnie i razem wylądowaliśmy na ziemi. Nic z sobie tego nie robiłam. Popatrzyłam na Justina, a tak konkretnie to w jego oczy. Był takie hipnotyzujące, że nawet nie chciałam popatrzeć w inny kierunek. Już chciałam go pocałować, ale uznałam, że ni o nim nie wiem.
- Chciała bym się coś o tobie dowiedzieć, zanim cię pocałuje. - powiedziałam.
- Chcesz mnie pocałować? - spytał.
- Może, ale najpierw muszę się dowiedzieć co lubisz itp.
- Gram w hokeja, jeżdże na desce, pochodzę z Stanford, ale przerowadziłem się tutaj z rodzicami. Mój ulubiony kolor to niebieski, liczba to 6, a ulubione danie to spaghetti. Wystarczy?
- Tak. Teraz ja. Jeżdzę na desce, pochodzę z NY. Mój ulubiony kolor to fioletowy, liczba to.. 7, ulubione danie to pizza. Już. - uśmiechnełam się. Pocałowałam go, ale w policzek.
- To ma być pocałunek? - spytał.
- Tak. Chciałeś czegoś więcej. - powiedziałam. Justin nie odpowiedział. - Choć się umyć. Jesteśmy cali brudi od tej ziemi. - pociągnełam go za rękę. Wyciągnełam wąż ogrodniczy z garażu, przymocowałam do kranu i póściłam wodę. Wziełam szlauf i zaczełam pryskać nim Justina.
- Ej! - zaczoł powoli do mnie podchodzić. Próbował wyrwać mi wąż, ale nic z tego. Złapał mnie w tali i zaczoł mnie gilgotać. Zaczełam się śmiać i w końcu wąż upadł na ziemię. Zaczoł mnie pryskać. Po 10 minutach byliśmy cali mokszy. Oparłam się o ścianę, a Justin się zbliżył po chwili zaczeliśmy wymieniać śliny przez co najmniej 5 minut.
- To było miłe. - uśmiechnełam się do niego. Zawstydzona zaczełam zwijać wąż, wsadziłąm go tam gdzie jego miejsce. - Choć po ręczniki. Weszliśmy do domu, a ja wyjełamz łazienki dwa ręczniki.
- Choć dam ci cjakąś koszulke. A chodzić będziesz w gaciach jakoś to przeżyjesz! - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, wyjełam jedną koszulkę mojego taty. Czasmi w niej śpie. Justin zdjoł spodnie i koszulke, ubrał "moją", ja zdjełam koszulkę i spodnie. JB ma boski kaloryfer. Gdy ubierałam koszulkę zdjełam stanik tajnym sposobem. xdd Ubrałam spodnie od dresu i usiadłam koło Justina na łóżku.
- Szalony dzień co? - spytałam.
- I to jak! - powiedział. Co teraz robimy? - spytał.
- Pooglądajmy jakiś film. - powiedziałam. - Ty wybierz. - podałam mu laptopa, a ja poszłam pod coś do żarcia i picia.
10 minut później.
Justin wybrał jakiś film nawet nie wiem jaki. Poczułam zmęcenie. Wtuliłam się w Justina i odpłynełam.
***
I jak?
Liczę na komcie.
Do następnego.!
Fajowy...Jak zawsze ;p
OdpowiedzUsuńCzekam na nn